Nasze e-Książki
Bar Sałatkowy u Peli zaproszenie
Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk
niedziela, 07 lutego 2010
Surówka z czerwonej kapusty

Bar Sałatkowy u Peli zaproszenie

Do dzisiejszego obiadu przygotowałam surówkę, która jest jedną propozycji w "Barze sałatkowym" Peli. Strasznie nie chciało mi się wszystkiego kroić ręcznie (w taką leniwą niedzielę jak dziś jakoś odstraszało mnie siekanie kapusty), dlatego też przepis troszkę zmieniłam i kolejne składniki wędrowały po kolei w moim blenderze. Wychodziły stamtąd drobniutko posiekane już po kilku sekundach i w ten sposób zrobienie całej sałatki zajęło mi raptem około 15 minut. Surówkę zrobiłam w dwóch wersjach: dla mnie i męża.  Do mojej wersji nie dodałam jabłka, a jogurt naturalny zamieniłam na śmietanę 18% (modyfikacje związane z Montignaciem). Obie wersje wyszły bardzo smaczne i myślę, że będę jeszcze do tego przepisu jeszcze wracać.

Poniżej wersja przed wymieszaniem z sosem:

Składniki:

- pół główki czerwonej kapusty

- 2 marchewki

- 2 jabłka (w wersji MM pominęłam)

- czerwona cebula

- 10 dkg żółtego sera typu cheddar

- łyżka soku z cytryny (w wersji MM pominęłam)

Sos (zrobiłam z połowy porcji):

- 3 łyżki majonezu (na MM tylko Kielecki)

- 3 łyżki jogurtu naturalnego (w wersji MM zamieniłam na śmietanę 18%)

- ząbek czosnku

- sól, pieprz, papryka, chilii, pieprz cayenne (dwie ostatnie pominęłam)

Wykonanie:

Z kapusty usunąć głąb i zewnętrzne liście, drobno posiekać. Obrane marchewki zetrzeć na grubej tarce, jabłka wraz ze skórką pokroić w paski, wymieszać je z sokiem z cytryny (jak pisałam wyżej, w wersji MM  jabłka pominęłam). Cebulę drobno posiekać, źółty ser zetrzeć na tarce. Wszystkie składniki wymieszać razem (ja po prostu wszystkie składniki drobno posiekałam w blenderze). Z podanych składników przygotować sos, połączyć do z warzywami, dokładnie wymieszać. Przed podaniem schłodzić w lodówce przez godzinę. Smacznego :)

Po wymieszaniu z sosem sałatka prezentowała się tak:

czwartek, 28 stycznia 2010
Grillowana pierś z kurczaka z mozarellą

Życie lubi nas czasami zaskakiwać, sprawiać, że trzeba wszystko poukładać sobie na nowo, przemyśleć, pozmieniać co nieco... Dla mnie taką niespodzianką w zeszłym tygodniu, nieprzyjemną niestety, były wyniki badań...Nie będę się nad nimi tutaj rozwodzić, bo to nie czas i miejsce, chciałam tylko napisać o tym, na co te wyniki miały największy wpływ czyli o jedzeniu... Zostałam mianowicie zmuszona do przejścia na dietę niskowęglowodanową, opartą o produkty o niskim indeksie glikemicznym. Oznacza to dla mnie m.in. odstawienie białego pieczywa, ziemniaków, makaronu, ryżu, ciast..Zamiana cukru na fruktozę, odstawienie niektórych owoców, a bliższe zapoznanie się z traktowanymi u mnie trochę po macoszemu warzywami. Od tygodnia staram się przestrzegać zasad diety Montignaca, choć jak na razie mam problemy z prawidłowym komponowaniem potraw. Moje aktualne posiłki są jeszcze pełne błędów, łączę produkty, których łączyć nie mogę itp, ale mam nadzieję, że z czasem uda mi się jakoś z tą dietą współgrać. Nie będę robić osobnej kategorii na dania montignacowe, bo tak naprawdę to większość dań można przygotować tak, aby pasowały do tej diety. Przy każdym takim przepisie będę dodawać odpowiednie tagi.

Jako pierwszy prezentuję filet z mozarellą, który dziś miałam na obiad. Wyszło smacznie, choć była to moja całkowita improwizacja :) Wypróbowałam po raz pierwszy patelnię grillową, którą otrzymaliśmy w ramach zabawy "Gotujemy po polsku". Spisała się na medal :)

Myślę, że tak przyrządzone danie  nadaje się jako posiłek tłuszczowy w pierwszej fazie diety.


Składniki:

- filet z kurczaka

-2-3 plastry mozarelli

- 2-3 łyżki oliwy

- 2 ząbki czosnku

- sól, pieprz, słodka papryka, tymianek, bazylia

Wykonanie:

Pierś z kurczaka umyć, wysuszyć. Olej wymieszać z przyprawami i przeciśniętym czosnkiem. Taką marynatą posmarować dokładnie mięso i odstawić je na godzinę w chłodne miejsce.  Po tym czasie naciąć pierś w taki sposób, żeby powstała kieszonka. Do kieszonki włożyć plastry mozarelli. Spiąć całość wykałaczkami. Smażyć na patelni grillowej z ob stron przez kilkanaście minut. Podawać z ulubionymi sałatkami. Smacznego :) 

Ps. Jeśli zajrzy tu ktoś, kto stosuje dietę Montignaca od dawna, będę wdzięczna za wskazówki, odnośnie przygotowywanych dań, informacje o błędach, jakie robię itp.

piątek, 22 stycznia 2010
Pasta z wędzonej makreli

Bardzo lubimy z mężem różnego rodzaju pasty kanapkowe. Kiedy tylko czas nam pozwala, a bywa tak zwłaszcza w weekendy, przyrządzamy sobie jakieś nowe, znalezione najczęściej w internecie. Pysznie smakują ze świeżym pieczywem i są ciekawym urozmaiceniem nudnej zwykle kanapki. W poprzednią sobotę przygotowaliśmy pastę z wędzonej makreli, znalezioną na blogu Kulinarna pasja Hani-Kasi. Bardzo nam smakowało to  połączenie makreli z jajkami i selerem naciowym. Z podanych składników wychodzi naprawdę sporo pasty, więc jeśli ktoś, tak jak my, planuje ją zjeść tylko we dwoje, to proponuję przyrządzić ją z połowy porcji. Polecam ;)

Pastę umieszczam w kategorii "Hazbenda gotowanie", bo to On ją przyrządził. Ja tylko podawałam kolejne składniki ;))

Zdjęcie nieciekawe, ale tak to zwykle bywa przy pastach :)

Składniki:

 - makrela wędzona

- 4 jajka

- kawałek żółtego sera żółtego (10-15 dag)

- pęczek szczypiorku

- czerwona cebula

- 2 łodygi selera naciowego (dałam 3)

- kilka łyżek majonezu  (dałam 3)

- pieprz (dość dużo), ew. sól do smaku

Wykonanie:

Makrelę obrać ze skóry, pozbawić ości i rozdrobnić ją widelcem. Ugotowane na twardo jajka i szczypiorek drobno posiekać. Selera naciowego  i cebulę pokroić w kostkę, ser żółty zetrzeć na grubych oczkach tarki. Wszystkie składniki wymieszać z majonezem, doprawić pieprzem i solą (soli nie za dużo, bo makrela jest słona). Przed podaniem najlepiej schłodzić w lodówce. Smacznego ;)

piątek, 15 stycznia 2010
Waniliowo

Co raz częściej w przepisach jako jeden ze składników widnieje esktrakt z wanilii. Nigdy go nie miałam i zastępowałam tym, co było pod ręką: aromatem lub cukrem waniliowym. Sam ekstrakt wydawał mi się zawsze ciężko dostępny i zbyt drogi. Pewnego dnia znalazłam jednak przepis na ekstrakt przyrządzony samodzielnie i nie namyślając się długo postanowiłam go przygotować. Laski wanilii (10 sztuk) zamówiłam na allegro (polecam ten sposób, bo wychodzi naprawdę dużo taniej niż w normalnym sklepie), kupiłam wódkę i po kilku dniach przygotowałam swój własny ekstrakt. Przepis znalazłam na blogu "Gotuję, bo lubię", którego autorką jest kasiaaaa24.  Na efekt końcowy trzeba poczekać około 2 miesięcy, bo wtedy ekstrakt uzyska pożądany aromat.  Zapewniam Was, że naprawdę warto... :)

Domowy ekstrakt waniliowy:

Składniki:

-500 ml wódki

- 4 laski wanilii

Wykonanie:

Przekrojone wzdłuż laski wanilli (ale nie do samego końca, końcówki powinny zostać złączone) umieścić w butelce. Zalać je wódką (całe strąki powinny być przykryte; można je przeciąć na pół, jeśli są zbyt długie).  Zakręconą butelkę odstawić w ciemne i chłodne miejsce (ale nie do lodówki). Co kilka dni energicznie wstrząsać butelką. Ekstrakt najlepszy jest po minimum 2 miesiącach. Można go bardzo długo przechowywać w chłodnym miejscu. Kiedy zużyje się już  większość, wystarczy te same strąki wanilli zalać ponownie alkoholem i odczekać trochę do wzmocnienia aromatu.  

Jak już wspomniałam wyżej, lasek wanilli zamówiłam 10, dodatkowo do każdej dodawane są gratisowo dwa strąki. Mając taką ich ilość, pokusiłam się też, o zrobienie domowego cukru waniliowego. W sklepach znaleźć można tylko cukier wanilinowy, który z prawdziwą wanilią niewiele ma wspólnego. Zrobiony w domowym zaciszu cukier waniliowy ma cudowny aromat, choć na pewno trzeba się do niego przyzwyczaić, gdyż pachnie trochę inaczej niż jego znany sklepowy odpowiednik. W tym wypadku jednak "inaczej" znaczy "zdecydowanie lepiej". Polecam wypróbowanie i przekonanie się o tym na własnej skórze....:)

Przepis zaczerpnęłam od Dorotus.

Domowy cukier waniliowy

Składniki (robiłam z podwójnej porcji):

- 2 szklanki drobnego cukru

- 1 laska wanilii

Wykonanie:

Cukier umieścić w szklanym, szczelnym pojemniku. Laski wanilii przeciąć wzdłuż, zeskrobać nasionka i wymieszać je z cukrem. Puste laski wanilii przeciąć na 2 - 3 części, zakopać je w cukrze. Zamknąć pojemnik,  wstrząsnąć kilkakrotnie. Cukier jest gotowy do użycia po około 1 - 2 tygodniach.

poniedziałek, 11 stycznia 2010
Sałatka z kurczakiem, selerem naciowym i ananasem

Bardzo apetyczna sałatka znaleziona na blogu Kuchareczki58. Smakowała nam obojgu i coś czuję, że będę musiała niedługo znów ją zrobić, gdyż mojemu mężowi takie połączenie selera naciowego z ananasem i kurczakiem bardzo przypadło do gustu ;)

Składniki:

 - filet z kurczaka (dałam dwa)

- puszka ananasa 

-  puszka kukurydzy

- 2 liście selera naciowego (dałam 4)

- 1 pora

- 10 dkg żółtego sera

- majonez (dałam 3 łyżki)

- sól, pieprz, papryka słodka

Wykonanie:

Filety umyć, posypać przyprawami, pokroić w kostkę i obsmażyć na patelni.  Ananasa i żółty ser pokroić w kostkę, selera naciowego i pora w prążki. W naczyniu połączyć pokrojone składniki i usmażonego kurczaka, dodać odcedzoną kukurydzę. Wszystko wymieszać z majonezem, doprawić do smaku. Schłodzić przed podaniem. Smacznego :)

czwartek, 07 stycznia 2010
Stek z kurczaka z ananasem

Wczorajszy obiad zrobiony był totalnie pod mojego męża. Ryż z warzywami oraz stek z kurczaka z ananasem. Obie potrawy z duża ilością curry, bo mój mąż wprost uwielbia tą przyprawę (zresztą ja też jestem jej zwolenniczką). Przepis na stek z kurczaka znalazłam w przepisach polecanych przez Biedronkę (TUTAJ), ale pochodzi on ze zbiorów kucharza Macieja Kuronia (TUTAJ) Zrobiłam potrawę z połowy porcji i pod koniec, zamiast dusić wszystko pod przykryciem na patelni, włożyłam w naczyniu żaroodpornym do piekarnika. Całkiem smaczny obiadek z tego wyszedł, muszę przyznać.

Składniki:

- 800 g piersi kurczaka

- 250 ml jogurtu naturalnego

- 2 cebule

- 6 ząbków czosnku

- 100 ml syropu z ananasów z puszki

- plastry ananasa z puszki (tyle, ile kawałków mięsa)

- 3 łyżeczki curry

- szczypta chilli

- sok z połowy cytryny

- sól, pieprz, olej

Wykonanie:

Cebulę i czosnek drobno posiekać. Z jogurtu, cebuli, czosnku, curry, chilli, soli i soku z cytryny przyrządzić marynatę. Włożyć do niej umyte i lekko rozbite filety. Trzymać w marynacie od 3 do 12 godzin. Po tym czasie mięso wyjąć z marynaty i obsmażyć na rozgrzanym oleju z obu stron. Po przewróceniu na drugą stronę na każdym filecie ułożyć plaster ananasa.  Na patelnię wlać syrop ananasowy i dusić pod przykryciem 5-10 minut (ja dodałam syrop ananasowy, dusiłam pod przykryciem 5 minut, po czym przełożyłam całość do naczynia żaroodpornego, ułożyłam na filetach plastry ananasa i piekłam około 15 minut w 180 stopniach). Smacznego :)

wtorek, 05 stycznia 2010
BLT Sandwich

Dzisiaj notka krótka, ale za to bardzo smaczna. W grudniu spróbowałam tej kanapki po raz pierwszy i od razu stała się ona jednym z  moich śniadaniowych faworytów. BLT, bo o niej mowa, to słynna amerykańska kanapka, w której głównymi składnikami są chrupiący bekon, sałata oraz pomidor (Becon, Lettuce, Tomato).  Dodatkowo można stosować różne składniki: cebulę, ogórka, pastę z awokado itp. Ja dodałam tylko majonez, bo miałam ochotę na podstawową wersję. Na kolejny raz z BLT muszę czekać do momentu, aż moja kochana sis, znów obdaruje mnie pysznym angielskim bekonem. No ale cóż, warto czekać na takie smaki :))

Składniki:

- dwie kromki pełnoziarnistego chleba

- kilka plasterków bekonu

- kilka plasterków pomidora

- kilka liści sałaty

- majonez

Wykonanie:

Kromki chleba zrumienić w tosterze. Bekon smażyć na suchej patelni. Na posmarowanym majonezem toście układać kolejno sałatę, pomidora i bekon. Przykryć drugim tostem. Smacznego :)

Dopisane:

Po czasie uświadomiłam sobie, że skoro to słynna amerykańska kanapka, to idealnie pasuje ona przecież do zabawy Ireny i Andrzeja. No cóż, lepiej późno, niż wcale :P

Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk

sobota, 02 stycznia 2010
Brigadeiro

Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk

Irena i Andrzej  zainaugurowali kilka dni temu na swoim blogu nową zabawę, która będzie polegała na przygotowywaniu potraw popularnych w kuchniach obu Ameryk.  Zabawa ta, podobnie jak akcja "Z widelcem po Europie" trwała będzie cały rok. Mam nadzieję, że będzie ona świetną sposobnością na poznanie egzotycznych i nieczęsto spotykanych w naszych kuchniach smaków.

Pierwszym krajem odwiedzanym przez Irenę i Andrzeja jest ojczyzna gorącej samby czyli Brazylia. Moją propozycją pochodzącą z tego kraju są Brigadeiro czyli małe, słodkie kuleczki, zrobione ze skondensowanego mleka oraz kakao, obtoczone w różnych posypkach. Przepis na nie jest banalnie prosty i szybki w wykonaniu, a  zaczerpnęłam go z portalu allrecipes.com. Same brigadeiro są smaczne, ale baaardzo słodkie. Jedna mała kulka wystarczy, aby zaspokoić ochotę na słodkości na cały dzień :) Moje brigadeiro wyszły trochę płaskie, ale kto by się tam tym przejmował ;)

Składniki:

- puszka słodzonego mleka skondensowanego

- łyżka masła

- 3 łyżki kakao

- czekoladowa posypka

Wykonanie:

W rondelku na małym ogniu podgrzać razem skondensowane mleko, masło i kakao. Cały czas mieszając, gotować tak długo, aż masa stanie się tak gęsta, że podczas mieszania będzie widać spód garnka (kilkanaście minut). Gotową gorącą  masę zdjąć z ognia i przelać do głębokiego talerza wysmarowanego masłem. Po ostygnięciu formować  z niej małe kulki, obtaczać je w czekoladowej posypce i umieszczać w papierowych papilotkach. Schłodzić przed podaniem. Smacznego :)

Ps. Dziękuję mojemu mężowi, który zwiedził dziś ze mną, mimo fatalnej pogody, cztery sklepy, w poszukiwaniu czekoladowje posypki ;**

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21